„Jeśli chcesz być szczęśliwy, bądź.” -Lew Tołstoj

Wszyscy czuliśmy kiedyś, że totalnie nic nam się nie chce. Dobrze znam uczucie, gdy po prostu nie robiłbym nic. W tych powracających okresach przygnębienia nie mogłem znaleźć powodu, by podnieść się z łóżka.

Zabawne, że to zmieniające życie pytanie zadano mi podczas rozmowy o pracę. To była stresująca sytuacja, a menedżer zatrudniający uczynił ją jeszcze bardziej przytłaczającą, kiedy spojrzał na mnie prosto w oczy i zapytał: „Co cię motywuje w życiu?”.

Nie pamiętam, co odpowiedziałem, ale pamiętam zdruzgotanie, jakie czułem z prawdziwej odpowiedzi, którą miałem w swojej głowie: „Nic, nic mnie nie motywuje”.

To był punkt zwrotny. Wiele i wiele medytacji później, zrozumiałem, skąd pochodziła cała ta frustracja: nie miałem ani jednej rzeczy, która czyniła mnie szczęśliwym.

Dlaczego byłem tak niekompletny? Nie mogłem znaleźć pracy, która sprawiłaby, że czułbym się przydatny, a wszystkie moje przyjaźnie były powierzchowne. Oszczędzę ci szczegółów mojego procesu rozumowania. Nie czytałem, nie pisałem, nie starałem się niczego nauczyć, nie miałem w życiu kogoś wyjątkowego i nie miałem hobby.

HOBBY! Sama myśl o tym sprawiła, że wybuchłam śmiechem. Nigdy nie miałem hobby. W zasadzie nie miałem nic do stracenia, więc postanowiłem, że spróbuję coś z tym zrobić. Wystarczyło wybrać sobie jakieś hobby i tak oto skończyłem tworzyć niekończące się listy lektur.

Znalazłem różne powody, dla których potrzebowałem hobby:

Pomaga ludziom wyrazić swoją kreatywność.
Miałem w tym momencie pracę biurową i byłem totalnym niewolnikiem rutyny. Potrzebowałem tej „ucieczki”, która pozostawiłaby mnie samego z moimi myślami.

Medytowałem już codziennie, ale nie mogłem tego nazwać hobby… to był dla mnie raczej obowiązek. I, szczerze mówiąc, to czyniło mnie jeszcze bardziej nieszczęśliwym: Wiedziałam, że potrzebuję i wiedziałam, że nie mam odwagi zostawić mojej pracy. Hobby takie jak fotografowanie ptaków, ogrodnictwo, robienie biżuterii, malowanie, robienie na drutach czy cokolwiek innego związanego z tworzeniem pozwoliłoby mi utrzymać kontakt z wewnętrznym artystą.

Ta szczególna aktywność klaruje umysł.
Nie ma znaczenia, jakie hobby bym wybrał. Moje opcje obejmowały czytanie, jogę, grę na fortepianie, bieganie lub spacer – wszystkie te czynności mają medytacyjny wpływ na myśli. Cała świadomość jest skupiona na rzeczy, którą robimy i możemy wyłączyć każdą negatywną myśl, która była obecna wcześniej. W pewnym sensie, kiedy hobby łączy działanie i świadomość, staje się medytacją w ruchu. Mam nadzieję, że nie jest to zbyt zagmatwane.

Większość hobby ma aspekt społeczny.
Dają nam możliwość interakcji z ludźmi, którzy dzielą nasze zainteresowania, więc rozwijamy połączenia, które wcale nie są płytkie. Zdradzę ci sekret: mam świetną komunikację z ludźmi, których poznałem dzięki mojemu hobby. Możemy rozmawiać na Skype godzinami i nigdy nie brakuje nam tematów. Wszystkie dyskusje związane z wybraną przeze mnie aktywnością sprawiały, że czułem się doceniony jako część czegoś większego. To prowadzi mnie do następnego punktu:

Hobby jest wzmacniaczem pewności siebie.
Kiedy zdałem sobie sprawę, że jestem w czymś dobry (poza moją nudną pracą), zacząłem cenić siebie jako osobę o wiele bardziej niż wcześniej. W pewnym sensie zindywidualizowałem się w sposób nieegocentryczny. Kiedy otworzyłem pierwszą stronę Wojny i pokoju, byłem beznadziejnie onieśmielony. Kiedy ją skończyłem, poczułem, że moje życie się zmieniło. Nie dlatego, że przeczytałem tak przytłaczającą książkę, ale dlatego, że dzięki niej zyskałem nowe perspektywy. Jest jedno słowo, które oddaje takie osiągnięcie: wzrost.

Stres? Nigdy więcej!
Zaufaj mi; wiem, jak ciężkie jest czasem życie. Jestem mistrzem straty i bólu serca, ale zdaję sobie sprawę, że stres jest nieodłączną częścią naszej egzystencji. Kiedy jednak ludzie zanurzają się w hobby, znajdują prostą ulgę. To jak znalezienie się w bezpiecznej strefie, gdzie stres nie ma dostępu. Kiedy po sesji czytania wracam do codziennych czynności, nie wydają się one już tak problematyczne.

Kiedy wybierałem swoje hobby, wiedziałem, że musi stanowić dla mnie wyzwanie. Musiałem wybrać coś, co zawsze lubiłem, ale to zajęcie nie miało być łatwe.

Czytanie pojawiło się jako naturalna odpowiedź na moje poszukiwania. To czynność, która stopniowo staje się coraz większym wyzwaniem i pozwala mi wciąż odkrywać nowe wymiary otaczającego nas świata. Od Huxleya przez Orwella po Eco – chcę przeczytać wszystko! To właśnie sprawia, że to hobby jest tak motywujące: im większy postęp robię, tym większe wyzwania muszę podjąć.

Z tego punktu rozumiem, dlaczego śmiałem się z mojej świadomości, że potrzebuję hobby: była to podświadoma reakcja zainicjowana przez mój strach przed zmianą i porażką. Mogłabym znaleźć miliony wymówek:

Nie mam na to wystarczająco dużo czasu.

Nigdy nie uda mi się przebrnąć przez Tołstoja.

Jestem zbyt zajęty szukaniem prawdziwej pracy.

Nie jestem wystarczająco inteligentny, by zmierzyć się z Proustem.

Pod koniec dnia, wymówki nie mają znaczenia. Zdałem sobie sprawę, że muszę podjąć działania, aby uczynić moje życie lepszym, i to właśnie zrobiłem.

Wszystko zaczęło się od listy lektur, która stawała się coraz bardziej obszerna. Nie skończyło się to jednak na spisywaniu przeczytanych książek. To hobby pomogło mi stworzyć

Od hobby do realizacji
Zazwyczaj nie opowiadam ludziom, jak poznałem swoją partnerkę. Głównie dlatego, że boję się, że ta historia jest zbyt niewiarygodna, ale, teraz jest właściwy moment, aby się nią podzielić: Spotkaliśmy się w księgarni, kupując tę samą książkę. Jak na ironię, było to Never Let Me Go autorstwa Kazuo Ishiguro.

Zapytała, czy może dodać mnie jako znajomego na portalu społecznościowym, żebyśmy mogli podzielić się wrażeniami. Po pierwszych 100 stronach napisałem wrażenie: Dosłownie czuję, jak opada mi żołądek. Jestem już zmiażdżony. Odpowiedziała i w ciągu kilku godzin byliśmy umówieni na kawę. Wszystko było tak spontaniczne, że do dziś jestem zaskoczony, jak na pierwszej „randce” wykazałam zero lęku. Byliśmy szaleńczo zakochani od pierwszej chwili spotkania.

W ten sposób dochodzimy do lekcji:

Bierność, inercja, wymówki… nie potrzebujemy tych rzeczy w naszym życiu. To, czego potrzebujemy, to aktywność, która sprawia, że nasz umysł jest skupiony na czymś innym niż stres. Hobby.
Nie będę kłamać: hobby wymaga zaangażowania. To nie jest coś, co robisz w wolnym czasie; to coś, na co wygospodarowujesz wolny czas. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, był plan działania. Po zrobieniu pierwszego kroku, nic nie mogło mnie zatrzymać.
Hobby daje nam szansę na otwarcie się na świat. Poznać nowych ludzi, zobaczyć nowe miejsca, nauczyć się nowych rzeczy i stać się odważniejszym. Musimy tylko chwycić tę okazję i pozostać spontaniczni.
Kiedy sprawy stają się beznadziejne, przypominam sobie, że przede mną jest nowe wyzwanie czytelnicze. Hobby nie jest rozproszeniem; to przypomnienie, że niezależnie od zmagań w naszym życiu, zawsze mamy iskrę, która może rozjaśnić nasze dni.

Dzięki stopniowym krokom i codziennym wynurzeniom w wybranym hobby, możemy przenieść ten entuzjazm na każdą inną aktywność, którą podejmujemy. Nagle zaczniemy czuć się kompletni.

Źródła pomocne podczas tworzenia recenzji

źródło 1

źródło 2

źródło 3

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj